Etyka lekarska ? Po pierwsze nie szkodzić ? „ Pomoc” pacjentom ? To wszystko zaczyna mieć tylko deklaratywny charakter… Gdzie ? W POLSCE !!!
Gdy - jak wielokroć codziennie - otrzymałem telefon od osoby , która rozmowę zaczęła od słów : czy mogę panu zaufać ? Dość stereotypowo odpowiedziałem OCZYWIŚCIE !.. Wiele rozmów zaczyna się od tak brzmiącego pytania.. Niestety Polacy boją się skarżyć na urzędników , sędziów , prokuratorów , ważnych polityków …. Bo ? … boją się ZEMSTY !!! Nie mając do kogo iść na skargę… idą do mnie..Wiedzą , że może nie mam władzy na wyzwolenie ich z kłopotu , ale ich nie wydam… Nie zdradzę.. Chociaż ich wysłucham… Pocieszę i dodam otuchy …(często dziękują mi właśnie za dodanie otuchy )…
Tym razem pytająca poprosiła o spotkanie.. Nie wzbudziło to moich żadnych podejrzeń ponieważ miesięcznie spotykam się z setką ludzi.. Wysłuchuję ich problemów , zawiadamiam organy ścigania , gdy widzę taką konieczność , pomagam pisać pozwy do sądów , negocjuję z ich upoważnienia z urzędami , komornikami i innymi od których coś zależy…
Jednak ta opowieść poparta pisemnymi dowodami i zwykłym postrzeganiem przeogromnych cięć na brzuchu … „POWALIŁA MNIE „ !!!
( celowo piszę w osobie trzeciej, bądź w dowolnej )..
Ona … pokazała mi brzuch z blizną ok. 25 cm ( góra –dół ) i 13 cm w poprzek… Naturalnym było pytanie … kto ci tę bliznę zrobił ? LEKARZE !!!
….Choruję na - dusznicę bolesną – położyłem się w szpitalu , po 2 dniach lekarz na wizycie stwierdził , że woreczek żółciowy jest zagrożony kamicą , więc proponuje za jednym pobytem w szpitalu jego usunięcie… Zgodziłam się.. Kilka dni później przewieziono mnie na oddział operacyjny.. Wcześniej - jak twierdziła pielęgniarka – podawała mi jakieś lekarstwa na obniżenie odporności immunologicznej ( nie znam się na medycynie – brałem ).. Znam ten szpital w którym położyłam się.. ALE – operowany - OBUDZIŁEM się w INNYM szpitalu… potem , po kilku godzinach obudziłam się w moim szpitalu.. Będąc w pooperacyjnym szoku jakoś nie przywiązywałem do tego incydentu specjalnego znaczenia.. Rana pooperacyjna - choć duża - też nie wywołała u mnie specjalnego wrażenia.. Operacja to operacja… szybko dochodziłam do zdrowia… czas zacierał ślady… Już prawie zapominałem o incydencie operacyjnym z przed roku , ale prawie przypadkowo będąc badany USG lekarz zapytał co stało się z moją wątrobą ?.... NIE MAM JEJ 75 %...
Osłupiała zapytałam ? Co ja nie mam 75 % wątroby ? Ja nigdy nie byłem operowany na wątrobę !!! Jak to , ja nie mam ¾ wątroby… Lekarz zrobił głupią minę.. Co nic ci nie wiadomo o fakcie pozbawienia ciebie wątroby… A chorowałeś na wątrobę ? NIGDY , przenigdy … opowiedziałem o moim przypadku leczenia dusznicy bolesnej , o przypadkowej operacji woreczka żółciowego , który mi nigdy nie dolegał ,o dziwnym obudzeniu się w innym szpitalu i powrocie do „ macierzystego „ , ale nikt mi nie powiedział , że mi wycięto 75% wątroby… ZDROWEJ jak mniemam…
Lekarz , gdy opowiadałem mu moją historię z minuty na minutę tracił ochotę na dalszą rozmowę… Uśmiechał się półgębkiem , rzucał zdawkowe zdania czuć było , że dobrze bym zrobił gdybym wyszedł z jego gabinetu…
WYSZEDŁEM wygłupiony z jego gabinetu zastanawiając się nad faktem , czy w Polsce można zdrowemu człowiekowi bez jego wiedzy czy zgody UKRAŚĆ wątrobę ???
Słyszałem o złodziejstwie mafii , urzędników , polityków , ale żeby W POLSCE kraść w biały dzień zdrowe organy zdrowemu człowiekowi ???
PROKURATURA WSZCZĘŁA ŚLEDZTWO !!! NA PIERWSZYM SPOTKANIU Z PROKURATOREM ZASUGEROWAŁ ON , BYM PRZEMYŚLAŁ RAZ JESZCZE MOJE ZAWIADOMIENIE I PRZYSZŁA ZA TYDZIEŃ..

Może i jest to jakieś wytłumaczenie dla sponiewieranego wymiaru sprawiedliwości RP ! MOŻE i JEST ! ale ...?
- Donald-inio..jak kumasz , czy w niebie jest liga piłkarska ???
Pozdrawiam
Niech się zastanowi i przyjdzie !!! NAD CZYM MA SIĘ OFIARA ZASTANOWIĆ ?????????????
Wniosek popieram !
Nie bardzo chcę się wypowiadać na ten temat. Narządy to przemysł i ... po prostu cali ludzie giną, nie tylko ich wątroby, nerki serca czy oczy. Być może wystarczy sprawny mózg by tego uniknąć... To jest bardzo poważny temat.
Pozdrawiam
Ciekawe jaka bedzie reakcja pana prokuratora i - przepraszam - ORGANÓW PAŃSTWA !!!
raczej wyciąć mu ów podrób i złożyć w ofierze ofiarze.
W sumie to się bym nawet i zgodził, ale proponowałbym jeszcze rozważyć kwestię rozpoczęcia hodowli takich lekarzy na "fermach organów"... zamiast zabijać przecudowne prosiaczki, można byłoby czasem coś wyciąć takiemu debilowi - jak zdechnie to... nawet na karmę dla psów się nie nada, bo mi ich byłoby szkoda - nie wiem co wtedy począć z takim ścierwem.
Prokur(w)ator i ten drugi konował co się pytał o wątrobę do kamieniołomów/kopalni uranu/wyrębu lasu - dożywocie, bez możliwości skrócenia kary.
Ukłony
Co do organow - Dlatego nigdy nie podpisalbym swiadomej zgody na pobranie po smierci. Bo smierc mozna oswiadczyc w trakcie zycia.
Tylko zanim pójdziesz czy do prokuratury czy na policję musisz się dobrze zastanowić. Wszak rączka, rączkę.....pozłaca. Pzdr
Tajemniczy(a)
pacjent(ka)
to
hermafrodyta ?
W odróżnieniu od żywego organizmu maszynę można porównać do galwanizowanego trupa lub ogłupionego mózgu zwierzęcia pociągowego, z ta różnicą, że to zwierzę nadal jest żywym organizmem - tyle że oszukanym przez człowieka...
Dlaczego o tym piszę? Bo głupi ten, kto "leczy" choroby o chirurga, nie będąc do tego przymuszony nagłym wypadkiem. Chirurdzy to rzeźnicy, którzy lubią "ćwiczyć rękę". Są potrzebni, a jakże, tak samo jak grabarze. Ktoś się w końcu musi parać tym wstrętnym zawodem i od czasu do czasu może uratuje komuś życie... A może nie...
Pozdrawiam.
**********************************************
Legionisto , ten Prokurator wiedziął co robi - chciał mieć pewność,że ta osoba się nie " wycofa". !!? pamiętasz sytuację Ziobry ?? w podobnej sprawie miał 20 świadków ....a pod wływem "mocnych ludzików", zostało 3 .....
pozdrawiam
ps.
polityk który zechciałby "dotknąć", tego zagadnienia .... wchodzi do Sejmu jak po maśle... tylko gdzie takiego szukać ?? jak oni wolą pierdolić o armatach !!!
Trzeba mieć zdrowie końskie żeby chorować w III RP i zapasowe narządy w lodówce jakby co.
polityk który zechciałby "dotknąć", tego zagadnienia .... wchodzi do Sejmu jak po maśle... tylko gdzie takiego szukać ?? jak oni wolą pierdolić o armatach !!!
NIE MA TAKIEGO POLITYKA !!!bo gdyby miał taką koncepcję to ?.....Znalazłyby się na niego takie KWITY , że na zbity pysk wyleciałby z polityki...
NA ZBITY PYSK !!!
Niech się zastanowi i przyjdzie !!! NAD CZYM MA SIĘ OFIARA ZASTANOWIĆ ?????????????////
Jak to nad czym? Jeżeli zadziera się z mafią to konsekwencje...
Pozdrawiam
Jak w każdym zawodzie , gdzie nadzór państwa jest znikomy plenią się WSZY , GNIDY , MAFIOZI I ZWYCZAJNI BANDYCI...
( powtórzę dla niezauważalskich - w wypisie szpitalnym nie ma słowa o wycięciu 75 % wątroby ).... To po co te " dociekliwe pytania "...
:)- jak zwykle nie zrozumiałem intencji.
Na samym początku napisałem, że temat jest bardzo poważny.
Pozdrawiam
Reszta to sprawa dość prosta.
Powodzenia.
Mam nadzieję, że biedaczka choć zdrowia nie odzyska dojdzie choć sprawiedliwości.
Jeszcze raz powodzenia.
SAMO SIĘ NIE ZMIENI !!!!!
Apeluję do Was społeczności NE... UJAWNIAJMY TAKIE PRAKTYKI W POLSKIEJ " MEDYCYNIE "...
Handel organami ludzkimi to po narkotykach i handlu bronią TRZECIA grupa najzyskowniejszych metod zdobywania SZMALU ....
Okropność !!!
Trzeba zrobić poprawkę - wezmę udział jak zwykle - mam nadzieję, że lemingi nie będą wiedziały co się dzieje i się pogubią.
Ukłony
Kłaniam się Panu!
Mam nadzieję , że również spokojnie przyjmiesz do wiadomości decyzje Prokuratora..
Chętnie poczytam choć wolałbym jakieś dowody a nie relacje z n-tej ręki na blogu.Zresztą specyfika transplantologii wyklucza praktycznie z góry takie historie jak ta tutaj
Dlatego właśnie podpisałam SPRZECIW w rejestrze Polstransplant (innych zachęcam do tego samego) - jakby co, to rodzina przynajmniej odszkodowanie wydębi.
I proszę w tym miejscu nie truć, że "a bo jak sprzeciw, to ci w razie potrzeby nie zrobią przeszczepu". Powody prośby o nietrucie są dwa.
1. Biednemu nie zrobią przeszczepu, biednego na to nei stać;
2. Osobiście NIE przyjęłabym przeszczepu, wiedząc jak się zdobywa organy... Wolałabym umrzeć.
Co innego organy regenerujące się (krew, szpik, skóra, inne), ale też tylko wtedy gdyby istniało świadome i dobrowolne ich dawstwo, tak jak to jest z krwią.
Na koniec prośba: kto tego nie zrobił niech szybciorem pobierze, wydrukuje, skopiuje i wyśle sprzeciwy do Poltransplantu. Rodzice - podpisujcie za dzieci!!!!
Do tego: Twoja idea niezależności żywnościowej (w tym zielarskiej - dop. mój)
Odpowiadając na Twoje pytanie: co się głupio pytasz, jak wiesz, że mafia.
Poza tym dotychczas takie przypadki zdarzały się w Rosji. Wraz z jej umacnianiem się w strefie wpływów, ujawniają się u nas niektóre zjawiska dotychczas ograniczone do terytorium Rosji. To wszak normalny proces. ALe zostawmy politykę. Konkret jest taki, że chyba tylko na brylantach i plutonie przebitka jest większa niż np. na sercu czy wątrobie. Czyli sprawa jest prosta...
Ale skoro nie wim, to poucz ciemnom mase z provincji - napisz w trzech słowach o zasadach pobierania, przechowywania, przewozu organów. Etapy badań wstępnych i samego przeszczepu możesz pominąć - tem wie nawet ktoś, kto nie czyta GW:).
Nadto , co by wykazać ,że sprawa nie jest prosta , przypomnę ,że brylanty to sobie można nawet w garażu szwagra przechować.W rzeczonym garażu nie da się jednak przeprowadzić pokątnej transplantacji wątroby.
Natomiast być może rzeczywiście nie wiesz zbyt wiele bo akurat w tej konkretnej historii najwięcej wątpliwości wiąże się akurat z tym czego pominięcie sugerujesz.
Że mówisz, u śfagra za stodołą można se brylanty trzymać? No toż pisałam, że mafia o tym wie:).
Związku ni ma? A gdzie pisałam, że jest? Mnie chodziło o to, że takie rzeczy nie są niemożliwe, że się zdarzały w przeszłości a zatem nie możemy wykluczyć, że zdarzyły się znowu i że opisywany przypadek może być prawdą.
Stylizacja? Może. Ale głównie chodzi o to, by wyrazić się elegancko i możliwie oszczędnie;).
Co do tego, co wiem, czego nie, co widać a czego nie - pouczysz nas nt. w/w zagadnień? (pobór organów i dlasze postępowanie z nimi)?
Teraz będzie o profesjonalnej mafii.Dziwna ta profesjonalna mafia bo jakby przyjąć prawdziwość całej historii to raczej jest to stado kretynów.
A co chcesz niby wiedzieć o pobieraniu organów? Zaznaczam ,że z historią to akurat ma najmniejszy związek.
Linków nie będę szukać. Tyle tego zachodniego badziewia przez lata mi przez ręce przeszło... Szukaj sam jeśliś ciekaw.
Nie wiem co masz do mafii - a gdzie mieli kraść/wycinać organ jak nie w szpitalu?? Uczciwi lekarze robią to w innych warunkach? To jedna z rzeczy o pobieraniu organów, co do których chciałabym wysłuchać Twej wersji. Inne rzeczy wyróżniłam wyżej. Na wszelki wyp. powtórzę: jakie warunki muszą być zachowane, by organ nadawał się do przeszczepu, w jakich minimalnych warunkach się go pobiera, przechowuje, przewozi.
Pytanie o warunki minimalne pobrania jest źle zadane.Na wszelki wypadek odpowiem - konkretny narząd musi się nadawać dla konkretnego biorcy.
Co do transportu są , ogólnie rzecz biorąc, dwie metody : termostabilna - najszęstsza , czas dopuszczalny do przeszczepu max 48 godz i ciągłej perfuzji hipotermicznej (kosztowna, w Polsce chyba do dziś mało osiągalna) - czas 72 godz.Przy czym nikt przy zdrowych zmysłach nie dąży do przeszczepu po max czasie konserwacji.
Powtórzę na wszelki wypadek , w omawianej historii zupełnie inne czynniki przesądzają o jej niewiarygodności
Wybacz, przypomnienie sobie co z jakiej gazety czytałam w ciągu ostatnich 10 lat, znacznie przekracza możliwości przeciętnego człowieka.
Oczywiście nie ma powodu byś wierzył w to co piszę. Ale nie ma też powodu byś zaprzeczał, skoro osobiście oświadczam, że: 1 - czytałam, 2 - takie coś, 3 - w niemieckiej bodjaże prasie.
Wybacz także mą awersję do kwerendy całej niemieckiej prasy z ostatnich 10 lat. - Nic innego tylko chamstwo, buraczarstwo i lemingizm powtrzymują mnie przed tą czynnością. Tiaaa...
Nie ma potrzeby istnienia takiej firmy w warunkach europejskich , w tym polskich.Bogaty klient może sobie spokojnie zamówić legalny przeszczep w krajach gdzie i system prawny dopuszcza coś takiego jak przeszczep komercyjny i istnieją wyspecjalizowane pełnoprofilowe placówki szpitalne serwujące takie usługi (łącznie z transportem jetem z pełną obstawą medyczną) , w ramach tamtejszej jurysdykcji legalnie i bez potrzeby opłacania batalionu ludzi ,którym trzeba zamknąć usta zatem słono przepłacić.Wiadomo ,że robi się to Chinach i bodaj Turcji , przynajmniej.
żadnego elementu tzw prawdy w Twoich wypowiedziach.Pomijając fakt,że wiara to kiepski instrument poznawczy zasadniczo
Jak napisałem , są ośrodki komercyjne w niektórych państwach i tam nie ma czegoś takiego jak braki narządów , trzeba to tylko chcieć zrozumieć.
Oczywiście w tej konkretnej sprawie (bo mało interesujące jest penetrowanie cudzych wyobrażeń) istotne są kwestie zasadnicze:
1.rzekomo podawano "ofierze" leki obniżające odporność---dawcy???Po co??
2.rzekomo przygotowano "ofiarę" w kilka dni do dawstwa wątroby- w coś takiego może uwierzyć tylko ktoś kto nie ma o materii pojęcia
3.rzekomo pobrano wątrobę od osoby chorej na CAD - dokonać tego musiało stado debili pozbawionych instynktu samozachowawczego
4.rzekomo wykonano zabieg którego konsekwencje w ciągu dalszego roku ustaliłby średnio kumaty lekarz rodzinny -zaiste ,wykonało to stado debili pozbawionych instynktu samozachowawczego.
Pozostałe rzeczy - mówię, bo wiem. Możesz to nazywać "tzw. prawdą". Możesz to nazwać jak chcesz. Nie zmienia to jednak istoty zjawiska. Fachowcy nazywają je wypieraniem - Człek nie przyjmuje do wiadomości faktów, które są zbyt zaskakujące (tu: zbyt brutalne).
Zresztą prawdę mówiąc, Twoje odczucia nie zmieniają faktów. Lewy handel organami istnieje bez względu na to czy w niego wierzysz, czy nie - taka karma;).
Oczekujesz konretnych info ode mnie na ten temat? Na publicznym forum? Osobie obcej? To jest element tzw. kpiny. POmijając fakt, że wiara/kpina/wypieranie to kiepski instrument poznawczy, zasadniczo.
;)
:)
N.b. Zawsze uważałam, że należy mówić prawdę. Z jedego tylko powodu - i tak nikt w nią nie uwierzy a za to my mamy spokój:).
http://www.ungift.org/knowledgehub/en/about/trafficking-for-organ-trade.html
:)
Ich się spytaj czemu nie piszą jaśniej co ile, za ile, kiedy, komu, przez kogo, jak:).
A zgłoszenie sprzeciwu nie ma nic wspólnego z dyskusją nt. szczelności systemu. N.b. o tej szczelności się nie wypowiadałam (acz subiektywne zdanie mam złe). Mówiłam o jednostkowych znanych mi przypadkach, które to przypadki (z pewnością tylko jednostkowe) nie nastrajają mnie przychylnie do transplantologii w ogóle, w tym polskiej (tu uwaga: transpalntologia jest jedną z dziedzin gospodarki globalnej, więc mówienie o "polskiej" jest oczywiście uproszczeniem, ale na uproszczeniach tu jedziemy a to dla skrócenia naszych wypowiedzi).
Cieszę się, że przestajesz negować istnienie zjawiska nielegalnego handlu organami. Ja też o niczym innym nie pisałam. Chiny, nie Chiny, ramy, nie ramy - zjawisko jest, istnieje, zdarza się i każdy przypadek "podjerzany" o nielegalny handel organami (choćby i najdziwniejszy) musi być rozpatrywany. Również dla dobra transplantologii. Niczego więcej nie oczekuję.
Dlatego właśnie podpisałam SPRZECIW w rejestrze Polstransplant (innych zachęcam do tego samego) - jakby co, to rodzina przynajmniej odszkodowanie wydębi.
I proszę w tym miejscu nie truć, że "a bo jak sprzeciw, to ci w razie potrzeby nie zrobią przeszczepu". Powody prośby o nietrucie są dwa.
1. Biednemu nie zrobią przeszczepu, biednego na to nei stać;
2. Osobiście NIE przyjęłabym przeszczepu, wiedząc jak się zdobywa organy... Wolałabym umrzeć.
Co innego organy regenerujące się (krew, szpik, skóra, inne), ale też tylko wtedy gdyby istniało świadome i dobrowolne ich dawstwo, tak jak to jest z krwią.
Na koniec prośba: kto tego nie zrobił niech szybciorem pobierze, wydrukuje, skopiuje i wyśle sprzeciwy do Poltransplantu. Rodzice - podpisujcie za dzieci!!!!
nadużycie link skomentuj
bez kropki 01.09.2011 08:30:32"
Co więcej to nie Ty?? Skopiowałem w całości , to ile tych "bez kropek" tu jest?
Namiętne wezwanie do wpisywania się do rejestru sprzeciwów Poltransplantu bo w Chinach robi się przeszczepy komercyjne? Niezła jazda.Handel narządami jest efektywny tylko tam gdzie istnieją ramy do wykonywania legalnie transplantacji komercyjnych.Nie wystarczy ,że szpital jest.
System jest u nas dziwny. To fakt. Można podpisywać sprzeciwy. To drugi fakt.
Niezależnie od nich, tj od tych faktów (powtarzam, że NIEZALEŻNIE) Legionista opisał swoją sprawę. Ja też swój koment zamieściłam offowo, bo dotyczył przekrętów w przeszczepach a nie konkretnego tematu posta Legionisty, czyli konkretnej, danej, fizycznie istniejącej osoby i uszczerbku na zdrowiu, jaki poniosła. Powiązań z Chinami w w/w poście niet. Pisałam o nieetyczności pobierania narządów. Nie o Chinach. (Dla niektórych takie rozróżnienie to detale bez znaczenia.) Kryterium był tu fakt życia/nieżycia dawcy a nie jego narodowość, czy miejsce pobierania.
Te całe przykładowe Chiny to insza bajka. My na swoim podwórku mamy swoją.
Com napisała - napisałam. Upraszam o nie nadinterpretowanie.
A handel... handelek se leci. Swoją szosą. Bez związku z naszym pisaniem, nawoływaniem, czy naiwnością z drugiej strony.
Do wiarygodności mawianej tu relacji odnosiłam się pośrednio, tj. publicznie i cynicznie twierdzę, iż znane mi fakty (FAKTY) spowodują, że się nie zdziwię, gdy rewelacje Legionisty okażą się prawdą. Jednakowoż nie dokonywałam oceny prawda/fałsz. Sądzę, że dalszy rozwój wypadków pozwoli na wyjaśnienie tej sprawy i to na razie tyle jak dla mnie. (Nijak nie kaman co ma w tym być gorszącego i bulwersującego na tyle, by taaaaką dyskusję tu motać.)
(Legionisto, sorry za karmienie trolla, wchodzę tu i piszę, bo to pośredni sposób na robienie klikalności Tobie a nagłaśnianie problemu nieetyczności przeszczepów tak w ogóle.)
No i teraz ponownie ---- "ponoć pobierają od żywych".Ponoć. Kto tu kogo trollem powinien nazywać.Pobiera się od żywych tylko w przeszczepach rodzinnych ,za zgodą i po restrykcyjnej procedurze.Rejestr Poltransplantu dotyczy "na wypadek śmierci". Zanim się zacznie gaworzyć o niemoralności pobierania warto sprawdzić o czym się chce gaworzyć.I to wsio jak dla mnie.
Zawsze pisałam to co pisałam, tylko z czytaniem niektórzy mieli problem.
W pisaniu swym nie podkreślałam "osobnego funkcjonowania" pewnych (zdawało mi się, że oczywistych) spraw. Cały czas potwierdzam istnienie handlu organami w Polsce (psa z kulawą to nie obchodzi, ale to inny problem).
Z ponociem, gaworzeniem i trollowaniem to jestem w miłym towarzystwie tego "ciemniaka" Norkowskiego. Jego tezy wygooglaj sobie sam. Zresztą pewnie nie musisz googlować, bo wszystko o transplantologii wiesz (tylko jakoś tą wiedzą nie chcesz się podzielić, mimo tego, że o to prosiłam i to kilka razy). Innym polecam googlanie w tym temacie. Mainstream wody do pyska nabiera i weź tu człeku uwierz bez zastrzeżeń w całe to przeszczepiarstwo.
Z zasadami Poltransplantu, burdelem w słuzbie zdrowia, to weź mnie nie rozśmieszaj.
Cieszę się, że eto wsio.
Gdybyśmy założyli (optymistycznie i naiwnie), że cała nasza służba zdrowia składa się z aniołów, to czy mimo tego przypadek podjerzany o kradzież organu nie zasługuje na zbadanie, sprawdzenie? Nie?
...
W Polsce nie ma handlu organami bo nie ma na to warunków choć istnieją one w innych częściach świata.
Tezy Norkowskiego są nie do przyjęcia z przyczyn oczywistych.
Jest też druga zagadka, który mianowicie fragment swoich wypowiedzi uważasz za odpowiedź na moje pytanie o "warunki brzegowe pobierania i przewozu organów do transplantacji":) - No bo mnie interesuje np. temperatura, czas "przydatności do uzytku" danego organu, sposób przechowywania, leki jakie mogą a które nie powinny być podawane dawcy. Stwierdzenie typu "u nas panocku ni ma na to warunków" nie stanowi odpowiedzi.
Mnie na prawdę interesuje odpowiedź na w/w pytanie i nie jest to wycieczka ad personam.
2.Napisałem Ci ,że pytanie jest źle zadane.Jakie warunki brzegowe masz na myśli i kogo mają dotyczyć , dawcy żywego czy zwłok czy też biorcy ? Podałem Ci metody konserwacji i transportu łącznie z czasem "użytku".Sprecyzuj pytanie zwyczajnie a ja Ci chętnie odpowiem
3.Ad Norkowskiego , nie jestem zwolennikiem mieszania argumentacji empirycznej i racjonalnej ze spekulacją filozoficzną.Myślę ,że o Norkowski mógłby ew raz obejrzeć człowieka z mózgiem posiekanym na zupę , u którego serce bije.Ale ten wątek prowadzi na manowce.
Ad 2 - Oczywiście, że żywy (dawca), bo z trupa to chyba gorzej się "przyjmie"? A może nie? Jak długo od śmierci nieboszczyk może być dawcą, żeby się "przyjęło"? Ile czasu wytrzyma serce w "walizce"? (Rozumiem, że to jakaś lodówka z odzywianiem i dotlenianiem musi być? A może nie?) 4 godziny? Mniej? Więcej? A ile czasu "wytrzyma" wątroba albo nerka? W jakich temperaturach muszą być przewożone? Ile waży taka "walizka na serce"? 100 kg wraz z osprzętem (własne np. zasilanie)? Więcej? Ile? to takie bardzo podstawowe pytania całkowitego laika.
Ad 3. Wśród odpowiedzi otrzymanych od medyków (jak ich pytałam o Norkowskiego), najbardziej rzeczową była ta, że idealnym dawcą jest młody motocyklista, któremu urwało łeb (ale oszczędziło kadłub/inne narządy - hiehie - ile takich przypadków się wydarza?), średniej budowy, do którego w ciągu iluś tam minut dojedzie karetka z zespołem transplantacyjnym - a to przecież abstrakcja. I w rezultacie nadal nie wiem kto może być dawcą np. serca i w jakim przypadku. Odpowiedź na to (i jemu podobne) proste pytanie z pewnością pomogłoby w rozwiewaniu złej aury wokół przeszczepologii.
Bez odpowiedzi na te proste pytania błądzimy jak dzieci we mgle.
Jaki azot:) Narząd zamrożony na kość jest do kosza.Narząd zanurza się w płynie konserwującym , schłodzonym - różne płyny do różnych zastosowań, Eurocollins - nerka do 48 godz ale np wątroba tylko 3-6 godz. , płyn UW wątroba do 24 godz.Podałem standardy czasowe które wyznaczają granicę absolutną po której narządu nie wolno już nikomu przeszczepić.Schładzanie albo suchym lodem w izolacji albo metodami sprężarkowymi - przenośne oprzyrządowanie zwykle zasilane akumulatorowo , waga -no dokładnie nie pamiętam , max kilkanaście kilo
Jak długo nieboszczyk może być dawcą? - jak non-heart beating to 5 minut , heart -beating jak się da
A medycynę jak widzę - przeceniałam:) :
Bez natleniania i odżywiania? JESZCZE tego nie rozpracowali?! A chcą mówić o przeszczepach? - Cyrulicy, tfu!
Człeku, jakie zanurzanie w azocie? Azot jako medium chłodzące, przedmiot w izolacji w odpowiednim płynie odżywczo-konserwującym coby mu komórki nie pozamarzały (w okolicach biologii gdzieś coś podobnego widziałam na etapie samorobnych prób coprawda, a w tej prześwietnej transplantologii takowo niet? - Cyrulicy jak widać. Tu mi sie rodzi pytanie, czy te płyny konserwujące to formalina wobec tego? Nie, z formaliną oczywiście żartuję.).
Dla mnie tyle, nudzi mnie odrabianie za kogoś lekcji.Większość rzetelnej wiedzy o transplantologii można sobie wyguglać.
Co do zarzutów iż "nie rozumiem medycyny" to wobec faktu, iż deklarowałam jej nieznajomość - wychodzi na moje - erystykę któś tu stosuje aż wizg idzie. Przetoż odsyłaniem mnie do biologii mnie nie lżyj. Co o niej wiem, to moje i sam najpierw postudiuj zanim zaczniesz do mnie mówić na ten temat:).
Jeśli zaś logistyka nie jest włąskim gadrłem (z uwagi na czas przydatności organu), to co nim jest? Znalezienie dawcy? To przeciez jeszcze bardziej pikusiowaty pikuś.
Teraz sam przeczytaj swoje własne kometny. Nie ma w nich nic, co by dokumentowało iż nielegalny handel orgnami jest w PL niemożliwy:).
Sam mówisz, że to pikuś i betka;), no a z "wsechwiedzoncym" to ja się spierać nie będę.
Chciałabym natomiast się dowiedzieć, co ma niby być tym wąskim gardłem, tym świętym gwarantem powodującym, iż nasza transpalntologia nieskalaną jest i niemożliwymi są w niej wałki tudzież pokatny handelek. Ale proszę o odpowiedź nie na zasadzie "wszyscy wiedzą", "z powodów oczywistych", tylko merytorycznie. I nie via google, bo to daje wyniki co najmniej dziwne. Ja chcę od fachowca (który o transpalantologii wie tyle, że jest w prawie ferować orzeczenia) nie od internautów zionących teroami spiskowymi o ukradzionej wątrobie. Wszak sam zauważasz, że "większość" wiedzy... A diabeł tkwi w tych mniejszościowych szczegółach. Na interesujący mnie temat wąskiego gardła nie ma w googlu nic:). Ale ja nie ómim czytać i pisać ani niczego, o wnioskowaniu, tudzież o zdolności słyszenia, czy widzenia na oczy moje rodzone, już nie wspominam:). O tym jak w mieście X. komuś ukradziono organ (o czym piszę wyżej), w googlach nie ma nic, zatem ten temat nie istnieje a nasi przeszczepiacze czyści są jak łza, bo tak. Przekrętów nie robią, bo tak. A że fakty się kłócą z tą teoryją, tym gorzej dla faktów. c.n.d.
A jakie fakty? Wszak żadnych nie znasz, to jakie mianowicie?
No i furth nie kaman w jaki niby sposób akurat w transplantologii ludzie rzekomo nie olewają prawa - we wszystkich dziedzinach je łamią a w tej jakoby nie? Ale to już całkiem odrębny temat.
A guzik wie tylko albo gada albo mu się wydawało ,że jak szpik do diagnostyki pobierają to zaraz porcyjka na lewiznę :).
Jak się to robi(-ło??), to też nie Tobie i nie teraz będę objaśniała:). Osoby bezpośrednio zainteresowane (do których powinieneś kierować to pytanie) też Ci raczej poskąpią odpowiedzi;).
N.b. w PL to chyba "występują" tylko dawcy (operacji wszczepienia nie widziałam, to nie wiem, gdzie ona nastąpiła a chyba nie jest to taka prosta operacja, by ją wykonać pokątnie?)? Ale to już są domysły, przeto nie rozwijam tej kwestii.
http://www.transplantliving.org
"Zostańmy przeto przy wyobrażeniach" No właśnie - wyobrażenia to Ty tu tworzysz (a to wyobrażasz sobie, że widziałam pobieranie szpiku a to że jestem pracownikiem szpitala itp). Ja nie mam żadnych wyobrażeń (co "stoi" napisane wyżej). Mam tylko wątpliwości. Wobec faktów, których byłam świadkiem. Ucziwość wymagałaby pojaśnienia. Zwł, jak się samemu jest szpecem i fachulciem a rzecz jest ponoć prosta, łatwa i oczywista.
"Nie widziałaś więc nie istnieje? Bujna wyobraźnia chyba." Ja pisałam, że ponieważ nie widziałam, to się nie wypowiadam. Ty to interpretujesz jako "nie widziałam, więc nie istnieje". - Twoja interpretacja, Twój problem.
Ponieważ umykasz odpowiedzi na pytania (konkretne np. co z tą cudownością tut. prawa oraz rzekomą szczelnością systemu), to już tylko retorycznie postawię następne rodzące się pytanka. Np. to że jak dawcy bije serce, to organy można pobierać "ad libitum" - znaczy mamy "warzywko" i tak po trochu z niego wykrawamy? A może wykrawamy wsio na raz na co są biorcy? I czy to "warzywko" tak utrzymujemy pod maszynami jako magazyn części zamiennych,czy jednak pozwalamy je rodzinie pochować? Kiedy?
Pytania te i podobne to nie są ataki ad personam, lecz wyraz głodu wiedzy:). Jakoś nikt z med-światka nie kwapi się, by nam to pojaśnić (a o organy to wołają).
Wobec podobnych wątów i solidarnego milczenia fachowców - jak sądzisz (kolejne retoryczne) - czy ludzie będą ufać medykom, czy urban legends o dziecku bez nerki?